» Blog » Skyline
06-04-2011 20:50

Skyline

W działach: Film | Odsłony: 9

Skyline
Kiedy zobaczyłem na You Tubie zwiastun Skyline z miejsca pomyślałem, że szykuje się świetne kino akcji, nawiązujący do typowego kina Sience Fiction połączonego z dramatem. Faktycznie tak było, tyle że pojęcie dramat należy przypisać katuszom jakie cierpiałem podczas oglądania tego filmu. Kolejna amerykańska wizja ataku kosmitów na naszą ojczystą planetę jest bardzo płytka, przewidywalna i zwyczajnie nudna oraz nieciekawa, a winą za to należy obarczyć zarówno scenariusz jak i aktorów.

Wszystko zaczyna się po raz kolejny w Los Angeles, Mieście Aniołów czyli chyba najukochańszym amerykańskim miastem, koło Nowego Jorku i Waszyngtonu. Jarrod (Eric Balfour) I jego dziewczyna Elaine (Scottie Thompson) przyjeżdżają do LA na urodziny swego przyjaciela. Impreza trwa niemal cały dzień i kończy się późną nocą. Nad ranem Jarroda budzi oślepiające, błękitne światło, które wręcz hipnotyzuje swym blaskiem. W ostatniej chwili Elaine ratuje swego chłopaka przerywając połączenie z dziwnym światłem. Mężczyzna z trudem, aczkolwiek dość szybko dochodzi do siebie i orientuje się, że solenizant w gospodarza imprezy zniknął, wessany przez tajemniczy blask. Niedługo potem grupa przyjaciół orientuje się że nad miastem unoszą się olbrzymie okręty kosmiczne porywające ludzi, a po ulicach Los Angeles wałęsają się olbrzymie maszyny rodem z najgorszych koszmarów. Ocaleni z pierwszego ataku ludzie postanawiają uciec z oblężonego miasta, jednak ich prawdziwy koszmar ma dopiero się zacząć.

Jak widać z opisu powyżej, Skyline miał być typowym kinem S-F kategorii B. Niestety twórcy chyba pomylili półki z scenariuszami, bo to co ogląda widz na ekranie jest o kilkanaście poziomów niższe niż powinno. Sam scenariusz jest piekielnie miałki. Żaden "zwrot akcji" nie jest wstanie zaskoczyć widza, dialogi są napisane jakby na kolanie a co gorsza powtarzają się, zapętlając tylko wypowiedzi postaci. Kiedy po raz kolejny słyszałem zwroty "Musimy coś zrobić", "Wszyscy zginiemy" albo pojawiające się non-stop pytanie "Co to jest?" umieszczone w danej sytuacji bez większego ładu, to miałem ochotę wyłączyć dźwięk i puścić zamiast niego jakąś ostrą muzykę aby odreagować. Reakcję taką zdecydowanie podsycała mizerna gra aktorska. Wszyscy tylko na zmianę krzyczeli lub się kłócili, co miało służyć Ericowi Balfour jako motywator do heroicznych czynów i skakania wszędzie niczym kosmiczny Rambo. Wyglądało to naprawdę żałośnie, przypominając bardziej parodię niż prawdziwy dramat Sience Fiction. Gdy do akcji w połowie filmu wkracza wojsko, to do tego wszystkiego dochodzi dodatkowo całą masa głupot i kompletnej brawury. W tym momencie główny bohater już całkowicie przeistacza się w niepokonanego herosa, choć finał filmu związany z jego osobą powalił mnie swym absurdem na kolana.

Jeśli idzie o część techniczną, to nie jest źle, ale też i nie jest dobrze. Jedynie kilka scen z komputerowych efektów specjalnych przykuło moją uwagę. Reszta była jakaś taka zbyt sztuczna i groteskowa. Znaczna część maszynerii Obcych kojarzyła się niezdrowo z wieloma starszymi produkcjami Si-Fi, takimi jak choćby Matrix, jednak dało się to przełknąć. W zasadzie to niemal wszystko jest tutaj kalką czegoś co już było od powodu porywania ludzi, po statki kosmitów. W samym filmie niewiele też jest muzyki, jednak robi ona za tak mizerne tło, ze nawet gdyby obraz był jej kompletnie pozbawiony to wątpię aby przeciętny widz to zauważył. W sumie może wypadłoby to nawet na plus całej produkcji, bo stworzyłoby choć namiastkę klimatu grozy.

Skyline to film mocno chybiony. Gdyby gra aktorska lub choć sam scenariusz były nieco lepsze, mógłby robić za przeciętny. Mamy co prawda kilka fajnych scen walk i eksplozji, jednak w całokształcie film ten jest po prostu miałki i nieciekawy. Za dużo wtórności, za mało nowości i co najgorsze, kompletnie beznadziejnie stworzone zakończenie sprawiają, że o Skyline błyskawicznie się zapomina.

OCENA 3/10
2
Notka polecana przez: Aesandill, Radnon
Poleć innym tę notkę

Komentarze


~...

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mój brat po obejrzeniu filmu i wyśmianiu go, doszedł do wniosku, że ci latający obcy całkiem przypominają tych z gry Crysis - według mnie całkiem trafnie.

Następnie: żaluzje w apartamencie (automatyki) nagle zaczynają się zrywać po wyłączeniu prądu. Rozumem - przestają działać, podnosić się i opuszczać za pomocą PC, ale odpadać od framug okiennych?! Coś mnie nie pasuje, tym bardziej, że mam podobne. scenarzysta dał rzyci.
WTF?
Dalej: Film z fajnymi efektami i potężnym potencjałem z którego wyszedł gniot i łajno.
07-04-2011 00:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.