» Blog » Nieodebrane połączenia
15-05-2011 22:33

Nieodebrane połączenia

W działach: Film | Odsłony: 1

Nieodebrane połączenia
Nie od dziś wiadomo że Hollywood ma hopla na punkcie remaków azjatyckich horrorów. A obecnie nawet i europejskich. Tak więc w końcu przyszła kolej na pana Valette i jego wizję "Nieodebranych połączeń". Fabułą zbytnio nie odbiega od pierwowzoru. Otóż nasi amerykańscy studenci dostają w swych komórkach wiadomości głosowe, które dopiero zostaną nagrane. Owe maile zawierają ostatnie chwile ich życia. Pierwsze osoby ignorują owe wiadomości uważając je za głupie psoty swoich znajomych, jednak atmosfera zmienia się kolejne osoby zaczynają ginąć w dziwnych wypadkach. W końcu jedna ze studentek, postanawia wyjaśnić sekret telefonu śmierci i raz na zawsze zatrzymać falę tragicznych wypadków. Pomaga jej w tym, jakżeby inaczej, przystojny detektyw, który nie wierzy w zabobony.

Fabuła prosta, ale na szczęście scenariusz posiada kilka miłych dla oka zwrotów akcji. Nie są może one jakieś przełomowe dla całego filmu, jednak zawsze to coś. Trzeba przyznać, że scenariusz sam w sobie jest nawet zgrabnie sklecony, jednak posiada tu i ówdzie potknięcia. Jednak jak na kino klasy B, nie są one rażące. Sami aktorzy grają nad wyraz przeciętnie z wyjątkiem Edwarda Burnsa, który wcielił się w postać detektywa. On jako jedyny naprawdę gra i próbuje wykrzesać z swej postaci jej filmowy charakter. W sumie tylko dzięki niemu widz nie usypia w fotelu. Jeśli idzie o główną bohaterkę to gra ona tak jakby chciała a nie mogła, co chwila panikując na ekranie czy krzycząc. Zresztą jak większość młodych amerykanów w tego typu produkcjach.

Od strony technicznej film ma się nawet całkiem dobrze, jednak jakoś nie potrafi na dłużej przykuć uwagi widza. Niby wszystko ładne, zdjęcia nastrojowe, klimat mroczny, a im bardziej w las, tym klimat szybciej umyka. Wydaje mi się iż jest to spowodowane zbytnią wtórnością, w tej klasie kina. Znów mamy opuszczony szpital, znów mroczne korytarze, zniszczone pożarem pokoje i mroczne zjawy. Innymi słowy, odgrzany po raz enty ten sam kotlet. To naprawdę nuży widza, bo ileż w końcu można oglądać w kinie tego samego. Dodajmy do tego iż fabułą tez jakoś nie odbiega os typowego standardu i powstaje nam sztampowy horror klasy B. Mimo iż ładnie wykonany nie przykuwa widza na dłużej, nie ma w nim nowego, brak polotu i jest dość łatwo przewidywalny w wielu punktach.

"Nieodebrane połączenia" można sobie zobaczyć z braku laku, nie ważne czy oryginał czy wersję amerykańską. Obie przedstawiają ten sam poziom. Jednak osobiście w wypadku tego filmu bardziej polecam iść na spacer, a jeśli się nie da to włączyć jakąś komedię.

OCENA 4/10
1
Notka polecana przez: Umbra
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Rodriguez
   
Ocena:
0
"Jeśli idzie o główną bohaterkę to gra ona tak jakby chciała a nie mogła, co chwila panikując na ekranie czy krzycząc. Zresztą jak większość młodych amerykanów w tego typu produkcjach"

Chyba za to im płacą...
15-05-2011 22:39
Vermin
   
Ocena:
0
Wiesz, ale poza krzykami mogłaby też odegrać sensownie swoje kwestie, a tego w zasadzie brakuje :P
15-05-2011 23:43
Umbra
   
Ocena:
0
To, że im za to płacą to nie jest żaden argument, jeśli gra nie jest przekonująca albo czegoś jej brakuje (oczywiście w odczuciu recenzenta) ma on prawo o tym napisać prawda?

Pozdro.
17-05-2011 05:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.