» Blog » Igrzyska śmierci
07-06-2012 17:25

Igrzyska śmierci

W działach: Film | Odsłony: 186

Igrzyska śmierci
Śmiertelna nuda, w ładnej oprawie

Wieść o ekranizacji poczytnej książki Suzzane Collins o jakże dźwięcznym tytule Igrzyska śmierci szybko przyjęła się w świecie kinomaniaków z wielką aprobatą. Zwłaszcza że jest to pierwsza część całej trylogii, uznanej w USA za jedną z najlepszych powieści młodzieżowych. Na mnie większość "bestsellerów" z Ameryki nie robi większego wrażenia, zwłaszcza jeśli są to wypociny pokroju Czystej krwi bądź Zmierzchu. Niemniej pierwsze zwiastuny filmu pobudziły moje zainteresowanie, a wszystko za sprawą nadziei na odejście od typowych konwencji Hollywood.

Akcja filmu, jak i powieści, dzieje się w nieodległej przyszłości. Futurystyczny kraj Panem, charakteryzuje się tym, że raz do roku, każdy z dwunastu dystryktów kraju losuje dwoje "ochotników" spośród młodych kobiet i mężczyzn, którzy wezmą udział w tak zwanych Głodowych Igrzyskach (z eng. Hunger Games). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dwa fakty: wybrańcy będą muszą mieć między 12 a 18 rokiem życia oraz będą walczyć ze sobą na śmierć i życie ku uciesze dekadenckich mieszczan oraz bogaczy. Jest to "tradycja" ciągnięta od ponad siedemdziesięciu lat, upamiętniająca czas kiedy to dystrykty powstały przeciw reżimowi władzy i doprowadziły do krwawej wojny domowej. Podczas kolejnego losowania kandydatów w jednym z dystryktów na ochotnika zgłasza się młoda dziewczyna Katniss Everdeen, która w ten sposób zastępuje swoją młodszą siostrę, wytypowaną do śmiertelnej gry. Kat wraz z drugim przedstawicielem ich dystryktu, rusza do stolicy Panem, aby tam ku uciesze gawiedzi walczyć o przetrwanie.

Sam pomysł mimo że nie nowatorski wygląda ciekawie. Mieliśmy już do czynienia z podobnymi koncepcjami na fabułę choćby w filmie Turniej, gdzie grupa zabójców walczyła z sobą na śmierć i życie o pieniądze. Tak samo wielokrotnie pojawiał się motyw kontrolowanego społeczeństwa, przez garstkę dekadentów albo młodzieńczej miłości, której nie ograniczają żadne bariery. Słowem, nic co się pojawia w Igrzyskach śmierci nie jest nowe, co nie znaczy że źle dopasowane do siebie. Wręcz przeciwnie. Całość złożono bardzo zmyślnie, wszystko ma sens, każda akcja ma logiczne podłoże bytu, a sam morał płynący z tej opowieści też do głupich nie należy. Niestety całość morduje monotonia. O ile w książce narratorem jest Katniss i jej przemyślenia często są wynikiem refleksji nad niedawnym wydarzeniem lub serią zdarzeń, tak w ekranizacji zamienia się to po prostu w przedłużające się sceny dialogów, pełne westchnień, retorycznych pytań czy ckliwych wyznań. Twórcą nie udało się przenieść na ekran najważniejszego czynnika powieści – dramatu walki o przetrwanie aby ubawić grupę dekadentów. Kompletnie tego nie odczułem podczas oglądania Igrzysk śmierci, a takowe uczucie towarzyszyło mi niemal non-stop czytając książkę. Z tego też powodu w połowie filmu niemal usnąłem.

Więcej akcji pojawia się dopiero po przebrnięciu dwóch trzecich produkcji, ale i tak nie jest tego tyle ile by można się spodziewać. Owszem kilka scen jest nawet widowiskowych, parę brutalnych, niemniej nic tutaj nie zaszokuje czy nie zaskoczy przeciętnego widza. Sam finał również jakoś nie doprowadził publiki do płaczu czy cichego wzdychania. Po prostu minął, pojawiły się napisy końcowe, zapalono światła, ludzie wstali, wyszli z sali i jakby nagle zapomnieli co przed chwilą oglądali. W tej produkcji zdecydowanie nie o to chodziło. Główną winę za taki stan rzeczy powinien ponieść scenarzysta, gdyż aktorzy wywiązali się z swej pracy dobrze, choć jakichś oszałamiających kreacji tutaj oczywiście nie było.

Dużo lepiej za to spisali się scenografowie oraz spece od kostiumów i efektów komputerowych. Tylko dzięki nim film dało się przełknąć ze smakiem, gdyż tchnęli oni życie w całą produkcję. Kolorowe i wymyślne ubrania mieszczan świetnie kontrastowały z prostymi ubraniami zwykłych ludzi z dystryktów, co nadawało całości wyrazistego rozłamu pomiędzy tymi dwoma klasami. Ukazywało też wyraźnie czym zwykli robotnicy i ludzie są dla osób z sfer wyższych. Muzyka również dobrze pasuje do całości, choć jakoś specjalnie nie porywa. Ot robi za miłe tło podczas seansu, a następnie kompletnie wypada z pamięci. Na pochwałę zasługuja też zdjęcia oraz płynne ruchy kamery jak i sam montaż. Szczególnie można to docenić podczas scen w lesie w którym ma miejsce sam turniej, ponieważ są one najbardziej dynamiczne. Mimo tego ani razu nie miałem wrażenia ze coś ważnego umkneło mej uwadze lub że obraz jest zbyt chaotyczny.

Igrzyska śmierci to typowy średniak. Z jednej strony dostajemy porządny film, starający się w miarę wiernie oddać realia książki, z drugiej ani fabuła ani tematyka nie zaskakują widza niczym nowy, a całość wyparowuje błyskawicznie z pamięci po seansie. Film można od biedy zobaczyć, ale w natłoku konkurencji jest wiele ciekawszych pozycji. Zainteresowanych odsyłam do książki, która moim skromnym zdaniem, jest o wiele ciekawsza, natomiast co bardziej wytrwałym polecam również potem porównać ją z ekranizacją. Ot tyle, szału nie ma.

OCENA 5,5/10
1
Notka polecana przez: Aesandill
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Aesandill
   
Ocena:
+1
Mi się igrzyska podobały, sprawne widowisko, bez specjalnych głupot.
07-06-2012 17:47
Albiorix
   
Ocena:
+1
Mi też w sumie.
07-06-2012 19:36
Vermin
   
Ocena:
0
Mnie jakś wynudziły. Wszystko co prezentowały widziałem już po kilka razy w inszych produkcjach. Może dlatego. A może dlatego że książka lepsza. Ciężko określić. Fakt faktem że po seansie jakoś błyskawicznie cała produkcja wyleciała mi z głowy.

Dziś dam jeszcze jedną reckę - Lockout :D Chyba pójdę na to drugi raz do kina XD Głupie to to, ale mi się strasznie podobało.
07-06-2012 20:04
Ninetongues
   
Ocena:
0
Czytałem tylko książkę i była to najgorsza książka, jaką czytałem w tym roku. Totalny, absolutny fail. Film może zostać uratowany przez Jennifer Lawrence, która jest lepszą aktorką, niż Katniss postacią, więc chętnie obejrzę, jakoś, w przyszłości.

08-06-2012 09:34
Vermin
   
Ocena:
0
@9
Przeczystaj Czystą krew, to zmienisz zdanie na temat kryteriów najgorszej literatury świata :P
08-06-2012 10:24
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Po prostu książka i film stanowią jedność. Nie wiem czy autor recenzji zauważył, ale autorką scenariusza oraz producentką filmu jest ... autorka książki.
15-03-2014 19:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.